wtorek, 30 grudnia 2008
piątek, 5 grudnia 2008
Umezawa Haruto - Buraidan Bureemen






http://www.onemanga.com/Bremen/
Teraz czytam raczej to - tzn. raczej shounen. Jak ktoś lubi wartka akcje i brak dłużyzn to - uha to jest to... Ziomki mówię wam - uśmiejecie się po pachy. Czasem wydaje mi się,ze widzę nasza drużynę... _+_
Teraz czytam raczej to - tzn. raczej shounen. Jak ktoś lubi wartka akcje i brak dłużyzn to - uha to jest to... Ziomki mówię wam - uśmiejecie się po pachy. Czasem wydaje mi się,ze widzę nasza drużynę... _+_
niedziela, 30 listopada 2008
wtorek, 3 czerwca 2008
niedziela, 18 maja 2008
sobota, 17 maja 2008
środa, 14 maja 2008
poniedziałek, 12 maja 2008
wtorek, 6 maja 2008
poniedziałek, 5 maja 2008
zbyt samotnie

Zdarto żagle, ster prysnął, ryk wód, szum zawiei,
Głosy trwożnej gromady, pomp złowieszcze jęki,
Ostatnie liny majtkom wyrwały się z ręki,
Słońce krwawo zachodzi, z nim reszta nadziei.
Wicher z tryumfem zawył, a na mokre góry,
Wznoszące się piętrami z morskiego odmętu,
Wstąpił jenijusz śmierci i szedł do okrętu,
Jak żołnierz szturmujący w połamane mury.
Ci leżą na pół martwi, ów załamał dłonie,
Ten w objęcia przyjaciół żegnając się pada,
Ci modlą się przed śmiercią, aby śmierć odegnać.
Jeden podróżny siedział w milczeniu na stronie
I pomyślił: szczęśliwy, kto siły postrada,
Albo modlić się umie, lub ma się z kim żegnać.
Adam Mickiewicz
Sonety Krymskie
Burza
Głosy trwożnej gromady, pomp złowieszcze jęki,
Ostatnie liny majtkom wyrwały się z ręki,
Słońce krwawo zachodzi, z nim reszta nadziei.
Wicher z tryumfem zawył, a na mokre góry,
Wznoszące się piętrami z morskiego odmętu,
Wstąpił jenijusz śmierci i szedł do okrętu,
Jak żołnierz szturmujący w połamane mury.
Ci leżą na pół martwi, ów załamał dłonie,
Ten w objęcia przyjaciół żegnając się pada,
Ci modlą się przed śmiercią, aby śmierć odegnać.
Jeden podróżny siedział w milczeniu na stronie
I pomyślił: szczęśliwy, kto siły postrada,
Albo modlić się umie, lub ma się z kim żegnać.
Adam Mickiewicz
Sonety Krymskie
Burza
sobota, 3 maja 2008
środa, 30 kwietnia 2008
Hollywod Hitchcock Classics
wtorek, 29 kwietnia 2008
...zakupy...
Mój ostatni zakupowy nabytek.W sumie to nie jestem pewna czy ona jest ceramiczna, na początku strasznie pachniała elektrycznością... No ale prostuje jak pisze na opakowaniu... :)
czwartek, 24 kwietnia 2008
...nastrojowo...
...Król Olszyn...
Goethe Johann Wolfgang
Król Olch
Noc padła na las, las w mroku spał,
Ktoś nocą lasem na koniu gnał.
Tętniło echo wśród olch i brzóz,
Gdy ojciec syna do domu wiózł.
- Cóż tobie, synku, że w las patrzysz tak?
Tam ojcze, on, król olch, daje znak,
Ma płaszcz, koronę i biały tren.
- To mgła, mój synku, albo sen.
"Pójdź chłopcze w las, w ten głuchy las!
Wesoło będzie płynąć czas.
Przedziwne czary roztoczę w krąg,
Złotolitą chustkę dam ci do rąk".
- Czy słyszysz, mój ojcze, ten głos w gęstwinie drzew?
To król mnie wabi, to jego śpiew.
- To wiatr, mój synku, to wiatru głos,
Szeleści olcha i szumi wrzos.
"Gdy wejdziesz, chłopcze w ten głuchy las,
Ujrzysz me córki przy blasku gwiazd.
Moje córki nucąc pląsają na mchu,
A każda z mych córek piękniejsza od snu".
- Czy widzisz, mój ojcze, tam tańczą wśród drzew
Srebrne królewny, czy słyszysz ich śpiew?
- O, synku mój, to księżyc tak lśni,
To księżyc tańczy wśród czarnych pni.
"Pójdź do mnie, mój chłopcze, w głęboki las!
Ach, strzeż się, bo wołam już ostatni raz!"
- Czy widzisz, mój ojcze, król zbliża się tu,
Już w oczach mi ciemno i brak mi tchu. -
Więc ojciec syna w ramionach swych skrył
I konia ostrogą popędził co sił.
Nie wiedział, że syn skonał mu już
W tym głuchym lesie wśród olch i brzóz.
Przekład swobodny Wisławy Szymborskiej.
Król Olch
Noc padła na las, las w mroku spał,
Ktoś nocą lasem na koniu gnał.
Tętniło echo wśród olch i brzóz,
Gdy ojciec syna do domu wiózł.
- Cóż tobie, synku, że w las patrzysz tak?
Tam ojcze, on, król olch, daje znak,
Ma płaszcz, koronę i biały tren.
- To mgła, mój synku, albo sen.
"Pójdź chłopcze w las, w ten głuchy las!
Wesoło będzie płynąć czas.
Przedziwne czary roztoczę w krąg,
Złotolitą chustkę dam ci do rąk".
- Czy słyszysz, mój ojcze, ten głos w gęstwinie drzew?
To król mnie wabi, to jego śpiew.
- To wiatr, mój synku, to wiatru głos,
Szeleści olcha i szumi wrzos.
"Gdy wejdziesz, chłopcze w ten głuchy las,
Ujrzysz me córki przy blasku gwiazd.
Moje córki nucąc pląsają na mchu,
A każda z mych córek piękniejsza od snu".
- Czy widzisz, mój ojcze, tam tańczą wśród drzew
Srebrne królewny, czy słyszysz ich śpiew?
- O, synku mój, to księżyc tak lśni,
To księżyc tańczy wśród czarnych pni.
"Pójdź do mnie, mój chłopcze, w głęboki las!
Ach, strzeż się, bo wołam już ostatni raz!"
- Czy widzisz, mój ojcze, król zbliża się tu,
Już w oczach mi ciemno i brak mi tchu. -
Więc ojciec syna w ramionach swych skrył
I konia ostrogą popędził co sił.
Nie wiedział, że syn skonał mu już
W tym głuchym lesie wśród olch i brzóz.
Przekład swobodny Wisławy Szymborskiej.
wtorek, 22 kwietnia 2008
Prozaiczna codzienność

Stykając się z językiem angielskim musimy przetrzymać szok z którym nam przchodzi się borykać nawet do kilku miesięcy... W tym czasie powinnismy się pozbyć kompleksów i przełamać wstyd towarzyszący wysławianiu się...Wszystkim zdarza się popełniać błędy i nikt nie jest doskonały.Najlepiej kiedy otaczający Cię tubylcy poprawiają Cię natychmiast.Nie radzimy zaś używać automatycznych tłumaczy - jest się potem z czego śmiać...
niedziela, 20 kwietnia 2008
Penny & Me - Hanson

By www.thymotka.digart.pl
***
***
'Cause Penny and me like to roll the windows down,
Turn the radio up, and push the pedal to the ground,
And Penny and me like to gaze at starry sky's,
Close our eyes, pretend to fly,
It's always Penny and me tonight
***
Penny likes to get away,
And drown her pain, in lemonade,
And Penny Dreams Of Rainy Days,
And Nights Up Late By The Fireplace
And aimless conversations bout' the better days
***
Te krótkie strofy dedykuję mojej good, better, the best koleżance, przyjaciółce, powiernikowi pierścienia, kucharzowi, pielęgniarce, styliście, niejekiej Magdalenie Matysiak - powszechnie znanej pod pseudonimem Thymotki. Osoby uwiecznione powyżej należą do elitarnej jednostki wspierającej.Ich prężna działalność pomaga przetrwać niejedno rozczarowanie tym światem.
Ps. Przypomniały mi się ziemniaki w kiblu i kawał o sokole...
Ty napewno pamiętasz...
piątek, 18 kwietnia 2008
+Auschwitz+

Jestem posiniaczona i obolała, a wszystko to przez pracę.
Jak wkładam łapska do maszyny, żeby po raz kolejny wyciągnąć zniszczone pudełeczka, zawsze się tak poobijam. A do tego trzeba dodać zrywanie filmu, przeciąganie pod headerem i "karmienie". Po tych wszystkich ćwiczeniach fitness nie mam na nic siły... A jeśli nawet jakiś zapał w sobie odnajduję to nie mam energii żeby go kontynuować po jakiejkolwiek porażce. Mówię tu o rysowaniu...
I właśnie z powodu ogólnego stanu zmęczenia i niechęci zamieszczam tę starą pracę. No cóż poza tym nie mam nic co w tej chwili spełniałoby moje zbyt wygórowane wymagania.
Ps. Ostatnio szczególnie wyczuwam u siebie niechęć do rodzaju ludzkiego. Chciałabym znalezdz się w miejscu gdzie nie jestem zmuszona nikogo spotykać, chyba że z własnej nieprzymuszonej woli...
Bezludna wyspa? Park Krajobrazowy?
Stanowczo muszę już poszukać sobie innego zajęcia, z którego mogłabym czerpać godne profity pieniężne.
Wprowadzmy myśl w czyn!
Ps. Nie mam pojęcia jak się tworzy dz... No właśnie...
Bezludna wyspa? Park Krajobrazowy?
Stanowczo muszę już poszukać sobie innego zajęcia, z którego mogłabym czerpać godne profity pieniężne.
Wprowadzmy myśl w czyn!
Ps. Nie mam pojęcia jak się tworzy dz... No właśnie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































